czwartek, 22 listopada 2012

Poznajmy się lepiej :)

Dziś będzie osobiście.
Dostałam nominacje Liebster Blog od Rudej i z miłą chęcią odpowiem na postawione pytania.


Wybaczcie, ale nie będę ciągnąć zabawy dalej.
Zbyt dużo byłoby nominowania!


1.      Co Cię natchnęło aby założyć kulinarnego bloga?
Raczej powinno być ‘Kto?’.Do założenia bloga namówiła mnie siostra, moja największa kulinarna fanka.
2.      Co najchętniej jadasz na śniadanie?
Zdecydowanie lubię śniadania na ciepło. Np. jajecznica czy naleśniki prosto z patelni. Staram się jak najrzadziej jadać nudne, zwykłe kanapki.
3.      Wymarzona "kulinarna randka"?
Nie mam zbyt wygórowanych wymagań. Obecnie jestem sama, ale żaden z moich ‘eks’ nigdy, przenigdy nie zabrał mnie do najzwyklejszej restauracji. Nie mówię o knajpie z gwiazdką Michelina. Marzy mi się normalna  restauracja, dobre jedzenie i wytrawne wino.
4.      Największa wpadka w kuchni?
Zdarzają mi się dość często. Ciągle uczę się gotować!
5.      Chińska, włoska czy polska?:) i dlaczego;)
Fusion !Uwielbiam oryginalne,  nietypowe smaki.
6.      Co Cię denerwuje w kuchni?
Sterta garnków, które zostają i trzeba zmywać ;/
7.      W kuchni nie mogę się obyć bez ...
Pieprzu, patelni i blendera
8.      Święta Bożego Narodzenia powinny ...
Powinny być białe.
9.  Danie, które najlepiej robiła mama gdy byłam mała?
Wiele..
10.  Popisowe danie?
Tarta cytrynowa oraz suflet z kaszy gryczanej.
11.  W fastfood'ach ...
Wolałabym, aby nie istniały ;p

:)

środa, 21 listopada 2012

Burger z łososia z dżemem pomidorowo-imbirowym

To już ostatni łososiowy przepis.
I rozwiązanie zagadki:
"Do czego był Ci ten dżem post niżej?"
:)


BURGER Z ŁOSOSIA
Z DŻEMEM POMIDOROWO-IMBIROWYM
(porcja na 4 osoby)

- filet z łososia 500 gram
- 2 jajka
- świeży koperek
- bułka tarta
- sól, pieprz
- olej do smażenia

- ostry dżem pomidorowo-imbirowy
- kapary
- czerwona cebula
- sałata

- 4 bułki z sezamem

  • BURGERY: Łososia myjemy, wyjmujemy ości, kroimy na większe kawałki i mielimy w maszynce. Solimy, pieprzymy, wbijamy jajka, posiekany koperek (ilość wedle upodobań). Całość zagniatamy i jednocześnie dosypujemy bułki tartej. Nie napiszę dokładnych proporcji. Należy dodać tyle, aby ciasto było nie za rzadkie i dały się uformować 4 solidne, płaskie kotlety. Nacinamy je nożem w kratkę i smażymy na patelni, aż ładnie się zarumienią z obydwu stron. Odsączamy na papierowym ręczniku.
  • ŁOSOSIO-BURGERY: Bułki lekko podpiekamy w piekarniku, aby były złote, ciepłe i chrupiące. Następnie smarujemy z obydwu stron dżemem pomidoro-imbirowym. Posypujemy odrobiną kaparów, układamy sałatę, cebulę pokrojoną w plasterki i na koniec rybnego burgera. Smacznego!

 ****

poniedziałek, 19 listopada 2012

Ostrrrry, intensywnie czerwony, dżem pomidorowo-imbirowy

'Do czego niby się nim zajadać mam?' - pytacie.
'Wkrótce się dowiecie...' - odpowiadam.


OSTRRRY DŻEM 
POMIDOROWO-IMBIROWY

- 400 gram pomidorów
 (mogą być krojone, obrane z puszki)
- 2 łyżki octu winnego
- 50 gram cukru
- 1 łyżeczka tabasco
- 20 gram imbiru

Imbir kroimy w drobną kostkę, pomidory obieramy ze skóry i również kroimy je w niewielką kostkę. Odmierzamy 50 gram cukru, przygotowujemy resztę składników.

Do garnka wkładamy pomidory, cukier, tabasco, imbir i ocet. Następnie mieszamy i odparowujemy składniki, aż powstanie nam masa o konsystencji dżemu. Dość gęsta. U mnie około 30 min. Dobrze zmniejszyć gaz i niech samo się robi :)!


***
Korzystam z zaproszenia i przyłączam przepis do akcji:

sobota, 17 listopada 2012

normalnie cud miód babeczki

U mnie w domu dynia co roku się rozmnaża.

Myślałam, że tym przepisem zakończę 
'pumpkin challenge'
jednak nie.

Kolejne dyniowate posty wkrótce.

Na razie goździki, imbir, kakao,pomarańcz
..
No i dynia :)


CIEMNE MUFFINY Z DYNIĄ,
IMBIREM I GOŹDZIKAMI

- 280 gram puree z dyni
- 220 gram mąki
- 2 jajka
- skórka z 2-ch pomarńczy
- 75 gram brązowego cukru
- 2 łyżki płynnego miodu
- 2 łyżki kefiru
- 2 łyżki oleju
- 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- łyżeczka mielonego imbiru
- łyżeczka mielonych goździków
- 2 łyżeczki kakao
- 3 łyżki posiekanych orzechów laskowych 

  • PRZYGOTOWANIA: Parzymy pomarańcze, ścieramy skórkę na tarce albo obieraczką do cytrusów. Orzechy siekamy, odmierzamy potrzebne składniki. Dynię gotujemy do miękkości w wodzie, następnie odcedzamy, miksujemy/rozgniatamy na mus i odstawiamy do wystygnięcia.

  • WYKONANIE:  W jednej misce mieszamy wszystkie 'suche' składniki: orzechy, skórkę, kakao, przyprawy, proszek, cukier, mąkę. W drugiej 'mokre': puree, jajka, olej, miód, kefir. Mieszamy w obydwu miskach składniki łyżką. Następnie 'susze' stopniowo dodajemy do 'mokrych', cały czas mieszając łyżką powstałą masę.
  • PIECZENIE: Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formę do muffinek wykładamy papilotkami. Napełniamy papierki do 3/4 wysokości. Pieczemy około 35 min.
  • UWAGA:  Odstawiamy do całkowitego ostygnięcia! Następnie jemy :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Obiad na dwa: Zapiekanka bądź omlet z łososiem, dynią i cukinią

Dzień Dobry czy Dobry Wieczór?
Przepraszam, za jakość zdjęć, ale zapiekanka załapała się na słońce,
omlet już nie..
Ach te moje 7 mega pikseli <3
..

w wersji zapiekanej :)

ZAPIEKANKA BĄDŹ OMLET
(wybierz wersję, którą lubisz bardziej!)
Z ŁOSOSIEM NORWESKIM,
DYNIĄ I CUKINIĄ
(przepis znów na solidnie sycące 4 porcje :))

- 200 gram łososia norweskiego
- 1 mały por
- 1 łyżka posiekanego, świeżego koperku
- 100 gram pieczarek
- 350 gram cukinii
- 425 gram dyni
- 10 jajek
- 7 płaskich łyżeczek mąki
- sól, pieprz

  • PRZYGOTOWANIA: Łososia kroimy w niezbyt dużą kostkę, por - w półplasterki. Koperek siekamy. Pieczarki w plasterki. Cukinię ścieramy na tarce o dużych oczkach, lekko solimy i zostawiamy na sitku, aby obciekła. Dynię dodajemy do gotującej się wody, aby zmiękła.
  • DALSZE DZIAŁANIA: Łososia lekko obsmażamy na patelni, przekładamy na ręcznik. Również z ryby (nie tylko z cukinii) ucieknie jeszcze trochę wody. Trzeba się jej pozbyć dokładnie ze wszystkich składników, aby przepis wyszedł. Cukinię mocno odciskamy i również przesmażamy, aby woda wyparowała. Tak samo postępujemy z pieczarkami. Dynię, gdy już zmięknie, odsączamy i miksujemy blenderem na mus. Odstawiamy do całkowitego wystygnięcia. Dodajemy do niej koperek i lekko solimy, pieprzymy. 
  • PRAWIE FINISZ: Miksujemy jajka i stopniowo dodajemy mąkę oraz mus z dyni. Na sam koniec mieszamy masę jajeczno-dyniową z pozostałymi składnikami.
ZAPIEKANKA CZY OMLET?
  • ZAPIEKANKA: Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Masę przelewamy do natłuszczonej formy żaroodpornej i wstawiamy do pieca na 40-45 min. 
  • OMLET: Na dużej patelni ( śr. ok. 30 cm ) rozpuszczamy masło z domieszką oleju, wylewamy masę i smażymy pod przykryciem.
 
w wersji omleta :)

niedziela, 11 listopada 2012

Jesienna zupa z dynią, soczewicą i łososiem

Jest taka piosenka Gorillaz : "November has come". 
Przesłuchajcie ją. 
Moim zdaniem idealnie opisuje listopadowy stan. 
Natomiast listopadową kuchnię najlepiej charakteryzuje ta zupa. 
Zapraszam!


JESIENNA ZUPA Z DYNIĄ,
SOCZEWICĄ
I
ŁOSOSIEM NORWESKIM
(przepis na solidne 4 porcje)

-115 gram czerwonej soczewicy
- 2 łyżki kuskusu
- 300 gram wędzonego łososia w całości
-5 szklanek wywaru warzywnego
-1 cebula
-300 gram dyni
-1 duża marchewka

-0,5 łyżeczki suszonego tymianku
-1 łyżeczka mielonego kardamonu
-1,5 łyżeczki kurkumy
- świeża kolendra
-0,5 łyżeczki kminku
-0,5 łyżeczki suszonej papryki jalapeno
-świeżo zmielony pieprz, sól

  • Przygotowujemy składniki: marchewkę obieramy i kroimy w talarki. Cebulę w piórka, dynię w większe plastry. Soczewicę zagotowujemy w osolonym wrzątku. Polecam trzymać ją krócej niż informacja na opakowaniu. Będzie miała czas na dojście w zupie. Około 4-5 min. maksymalnie. Łososia kroimy w większą kostkę.
  • Zagotowujemy bulion i dodajemy do niego łososia. Wyjmujemy, kiedy zjaśnieje. Odstawiamy na bok. Dodajemy warzywa: cebulę, marchewkę, dynię. Gdy będą prawie miękkie, dodajemy 2 łyżki kuskusu. Na sam koniec dodajemy soczewicę i całość trzymamy jeszcze na małym ogniu. Doprawiamy przyprawami.
  • Podajemy z posiekaną kolendrą i kawałkami łososia na wierzchu. Smacznego!

poniedziałek, 29 października 2012

Trochę jesieni w zimowej aranżacji

Postanowiłam upiec coś jeszcze 'bardzo jesiennego' nim przyjdzie do nas zima w pełnej okazałości. 
Wyczarować coś smacznego, nim najdzie mnie wyłącznie ochota na grzańce i tłuste potrawy. 
Wymyśliłam więc proste, klasyczne muffiny z jabłkiem. 
Nie dodałam cynamonu, bo chciałam poczuć wyjątkowy i słodki smak owoców. 
Udało się! 
Jednak w między czasie, zaskoczył mnie śnieg, więc oprószyłam je również...
- nie bójcie się - 
śniegiem z cukru! :)

MUFFINY Z SEREM RICOTTA
I
JABŁKAMI
(12 sztuk)


- 400 gram jabłek
- 1 jajko
- 75 ml oleju rzepakowego
- 150 gram sera ricotta
- 200 gram mąki pszennej
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- sól
- 100 gram cukru

  • Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Jabłka myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Nie za dużą, nie za małą :). Obsypujemy lekko mąką, aby w cieście nie puściły za dużo soku i nie spowodowały zakalca.
  • W jednej misce łączymy jajko, olej i ricottę. W drugiej proszek, szczypta soli, cukier oraz mąkę. W obydwu miskach dokładnie mieszamy składniki.
  • Teraz dodajemy suche do mokrych - absolutnie nie na odwrót !. Stopniowo, cały czas mieszając.
  • Na sam koniec dodajemy jabłka. Delikatnie całość mieszamy.
  • Masa będzie baaardzo gęsta, napiszę wręcz kitowata, ale taka musi być. Jabłka nam dzięki temu nie opadną.
  • Formę na muffinki wykładamy papilotkami. Napełniamy je ciastem do 3/4 wysokości.
  • Pieczemy ok. 30 minut, do zarumienienia. Ciężko sprawdza się metodą na suchość patyczka, gdyż duża ilość wilgotnych jabłek jest myląca. Dobrze jest po prostu obserwować ciasto ;)

środa, 17 października 2012

moje (banalne) comfort food + notatka osobista ;)

Hej :)
Dziś się trochę rozpiszę. Raczej tego nie czynię, gdyż chciałam, aby na gastronomyGO! było więcej gastronomii niż mnie, ale od czasu do czasu można, prawda? Przecież to mój Hyde Park ;)
I to właśnie dziś, chce mi się coś więcej naskrobać.  

Najpierw o gastronomii rzecz jasna :) Przepis-nie-przepis, bo takie "kakao", każdy by zrobił i nie potrzeba Wam raczej na takie cudo 'przepisu'. Postanowiłam jednak, iż zamieszczę tę łatwiznę, gdyż czasem umykają nam najprostsze rozwiązania, a jak wiadomo, najprostsze są najlepsze.

Chciałam też znaleźć do tego wszystkiego piękną definicję 'comfort food', ale jakoś mi się nie udało. Moja definicja jest taka, że to jedzenie mocno związane z emocjami, które ma na celu poprawę naszego humoru. Może być z nim związana też jakaś historia. To jedzenie z duszą, które ze szczególną troską dba o nasze podniebienie i psychikę ;).

U mnie więc, gorące mleko z rozpuszczoną połową (tak, wiem..) tabliczki mlecznej Milki. To wszystko. 

Oczywiście taki rarytas robię sobie raz na 15 lat (w wieku 7 lat piłam takie mleko ostatnio). Przyrządzała mi je wyłącznie babcia. 
Przez lata zapomniałam o nim, do wczoraj.
Tak więc przed Wami, przepis na moje banalne comfort food ;)


CZEKOLADOWE MLEKO

- 250 ml mleka
- pół tabliczki mlecznej Milki

Podgrzewać powoli mleko i stopniowo dodawać kostki czekolady. Mieszać w czasie grzania, dla ujednolicenia składników. Gotowe po rozpuszczeniu czekolady ;) Oczywiście można ograniczyć ilość kostek ;)

Wbrew pozorom nie mam depresji, ale tak mocno mnie tknęło właśnie wczoraj, że aż wyszłam do sklepu po składniki, podczas legendarnej ulewy, która pokrzyżowała wszystkim plany... Poza mną. 

W trakcie, gdy zdecydowana większość nabijała się na Facebooku z 'nowo-powstałego Basenu Narodowego' ja delektowałam się kubkiem gorącej czekolady z książką w ręku. A dokładnie Sprawiedliwością owiec, którą serdecznie wszystkim polecam.

Chciałam po tym wszystkim obejrzeć jeszcze jakiś film, ale codzienne wstawanie o 4.30 uniemożliwia mi brawurę kinową do późnych godzin nocnych, a ja nie jestem wstanie obejrzeć filmu przed 21.00, tak samo jak wypić piwa przed 16-stą. Mam jakieś chore reguły, ale w zasadzie, nawet je lubię ;p

Ode mnie to wszystko ;) Wstępnie się chyba wygadałam. Idę spać bo jutro znów o 4 pobudka ;), buziaki !
Szana

niedziela, 14 października 2012

Eklerki z żurawiną i nutą liczi


Hej :)
Wpis miałam zostawić na jutro, ale tak chcę się z Wami nim podzielić, że aż postanowiłam go opublikować dziś. To dobry pomysł na wykorzyastanie żurawiny poza klasycznym batonikiem musli. Na koniec do tego wszystkiego miły akcent w postaci posmaku owoców liczi. Zobaczcie sami :)


EKLERKI Z ŻURAWINĄ
I
NUTĄ OWOCÓW LICZI
na około 20-22 duże eklerki

ciasto:
- 110 gram masła
- plaska łyżeczka soli
- 200 gram mąki
- 5-6 jajek
- 330 ml wody

krem:
 - 200 gram suszonych żurawin
- 16 gram żelatyny
- 2 torebki budyniu śmietankowego
- 80 gram cukru
- 900 ml mleka
- 3-4 łyżki cukru pudru
- 500 ml śmietanki 30%
- 1 puszka owoców liczi

dekoracja:
- 250 gram cukru pudru
- odrobina soku z owoców liczi z puszki
- 4-6 kropli soku z buraka
- suszone żurawiny do posypania

  • CIASTO: Wodę podgrzewamy, aby była gorąca, jednak nie gotująca się. Rozpuszczamy w niej masło i sól. Następnie stopniowo dodajemy mąkę, utrzymujemy wysoką temperaturę. Mieszamy, aż zgęstnieje. Zdejmujemy z ognia. Wbijamy stopniowo jajka i ucieramy, aż masa zrobi się lśniąca. Na blachę wyłożoną pergaminem wysikamy podłużne paski u mnie ok. 2 cm X 10-12 cm. Pieczemy w 250 stopniach około 25min. Po wyjęciu studzimy, rozkrawamy na pół.
  • KREM: Żurawiny kroimy i namaczamy je w podgrzanym syropie liczi. Odstawiamy. Żelatynę namaczamy w odrobinie mleka, następnie podgrzewamy i rozpuszczamy. Budynie rozprowadzamy w 250 ml mleka. Resztę mleka łączymy z cukrem i zagotowujemy. Teraz dodajemy budyń z mlekiem. Gotujemy minutę. Łączymy z żelatyną, chwilkę razem mieszamy i zdejmujemy z ognia. Studzimy masę, aby była zupełnie zimna. Ubijamy następnie śmietanę z cukrem pudrem na sztywno. Łączymy z masą budyniową. Żurawinę odsączamy dodajemy do kremu.
  • LUKIER:  Ucieramy cukier puder z syropem liczi z puszki do uzyskania gęstej konsystencji. Dodajemy parę kropli soku z buraka dla ładnego różowego koloru.
  • WYKOŃCZENIE: Wystudzone i rozkrojone eklerki przekładamy kremem. Ja zrobiłam 3 warstwy, aby były dość wysokie. Lukrujemy po wierzchu i posypujemy żurawinami.

Inspirowałam się płynem Apart Naturals o zapachu żurawiny i owoców liczi:


A przepis bierze udział w konkursie:

poniedziałek, 8 października 2012

Orkiszowe tagliatelle z prawdzikami w sosie śmietanowym

Hej ;)
Ja na grzyby raczej nigdy się nie wybiorę. Po pierwsze: z braku elementarnej wiedzy na ten temat ; po drugie: z niesamowitego strachu do pająków. Na szczęście dla taty chodzenie po lesie to ciągle frajda i mogę liczyć na prawdziwki w tym sezonie ;)


ORKISZOWE TAGLIATELLE Z PRAWDZIWKAMI 
W SOSIE ŚMIETANOWYM
na 4 porcje

- 40 dag makaronu orkiszowego typu tagliatelle
 - 40-50 dag prawdziwków
- 1 mała cebula
- 1 duży ząbek czosnku
- natka pietruszki
- 1/3 szklanki białego wytrawnego wina
- 1 szklanka śmietany 18%
- 10 dag ostrego żółtego sera
- 1 łyżka masła
- sól, pieprz

  • Makaron ugotować al dente. Grzyby oczyścić, pokroić w niezbyt małe kawałki. Następnie obgotować je chwilę, odcedzić. 
  • Na patelni rozgrzać masło, zeszklić cebulę pokrojoną w kostkę i czosnek, dodać grzyby i smażyć do lekkiego zarumienia się grzybów. Podczas obsmażania doprawić do smaku. Po zarumienieniu wlać wino, odparować. 
  • Następnie dodać śmietanę i około 0,5 szklanki wody w której gotował się makaron. Dusić całość na małym ogniu około 5 min. Dodać starty żółty ser. Gotować do rozpuszczenia się sera. Dwie łyżki posiekanej natki dodać do sosu. 
  • Makaronu po odcedzeniu nie przepłukiwać, wymieszać z sosem, podawać posypany resztą natki.

czwartek, 4 października 2012

Kurczak z imbirem i z gruszkami po hindusku

Cześć!
Wytrzymajcie jeszcze chwilę te moje przerwy, proooooszę! :) A na dziś kurczak z gruszkami po hindusku. Przepis dostałam od mamy ;) Sprawdziłam, a teraz polecam!


KURCZAK Z GRUSZKAMI
PO HINDUSKU
na 4 porcje:

- 8 dużych bioderek z kurczaka
- 4 twarde gruszki (konferencje np.)
- masło i olej do smażenia
- łyżka przyprawy curry
- 2 szklanki bulionu z kurczaka
- 100 ml śmietany 18%
- imbir -> 100 gram obranego i pokrojonego w cieniutkie paseczki
- sól, pieprz

  • Kurczaki oprószyć solą, pieprzem i połową porcji przyprawy curry. Na patelni rozgrzać olej i masło. Obsmażyć na rumiano. Kurczaki po lekkim obsmażeniu przełożyć do garnka, podlać bulionem, dodać imbir i pozostałą przyprawę curry. Dusić do miękkości na małym ogniu. Jak kurczaki już dojdą - wyjmujemy. 
  • Gruszki obrać, pokroić na ćwiartki włożyć na chwilę do zakwaszonej wody. Następnie włożyć do bulionu po kurczakach. Dusić na małym ogniu. Muszą stać się lekko szkliste, nie za miękkie, aby się nie rozpadły (wszystko zależy od ich twardości). Wyjąć. Bulion połączyć ze śmietaną. Zagotować. Jeśli chcemy, aby był odrobinę gęściejszy należy zagęścić dodatkowo mąką. Podawać z ryżem.

wtorek, 18 września 2012

Bo sałatka grecka jest podawana bez sałaty!

W Grecji spędziłam długie 6 miesięcy. Pracując oczywiście. Efektem ubocznym była przyjemna dla oka opalenizna (w kolorze kurczaczka z rożna) oraz 5 kilo więcej. A to wszystko dzięki oczywiście wspaniałej kuchni śródziemnomorskiej! Nie mogłam się jej oprzeć.. Niby - 'lekka i zdrowa', a okazała się wrogiem dla mojego ciała.

Śmieję się jak widzę w restauracji sałatkę grecką z większą ilością sałaty niż pozostałych składników i z miłą chęcią wspominam (ale to już w domu nad swoją wersją, bliższą oryginału), ciężkie, ale za to smaczne czasy!

SAŁATKA GRECKA
- 1 zielona papryka
- 1 opakowanie fety
- garść oliwek z pestkami
- pół ogórka
- pomidor
- czerwona cebula
- oliwa extra vergine
- sok z 1/2 cytryny
- suszone oregano, sól, pieprz

  • WYKONANIE: Wszystkie warzywa umyć i osuszyć. Paprykę przekroić na pół i kroić w półplasterki. Ogórek i pomidor w kostkę, cebulę w piórka. Przełożyć do miski. Dodać następnie pokrojoną w kostkę fetę oraz oliwki w całości. Polać oliwą, dodać sok z cytryny, przesypać oregano. 
Całość wymieszać i pałaszować ten pyszny bałagan!

piątek, 14 września 2012

Burrito Tortilla

Nie ukrywam, iż od czas do czasu, miewam ochotę spałaszować dobrą tortillę. Przeważnie przygotowuję je klasycznie: sos czosnkowy, sałata, pomidor (broń Boże z ogórkiem!), grillowana pierś kurczaka. Tym razem postawiłam jednak na burrito. I powiem wam, że to połączenie przechodzi na razie jako najlepsze! Koniecznie do powtórki!


BURRITO TORTILLA
(na 4 porcje)

- 1 op. placków pszennych
- 500 gram mięsa mielonego wołowego
- 1 cebula
- 3 ząbki czosnku 
- olej do smażenia
- 1 mały koncentrat pomidorowy
- sól, pieprz, papryka ostra/słodka - do smaku
(ja użyłam przyprawy do burrito kotany,- miałam możliwość wypróbowania)
- 1-2 woreczki ryżu
- 1 puszka (mała) kukurydzy
- świeża kolendra
- 330 gram gęstego jogurtu naturalnego

  • MIĘSO: Cebulę i czosnek kroję w drobną kostkę. Przesmażam na odrobinie oleju do zrumienienia. Następnie dodaję mięso i smażę całość około 8 min. Teraz dodaję koncentrat pomidorowy. Całość chwilę jeszcze smażę. Na sam koniec doprawią solą, pieprzem i papryką. Zdejmuję z ognia.
  • INNE: W trakcie przyrządzania mięsa ryż gotujemy na sypko. Kukurydzę odcedzamy, kolendrę myjemy i siekamy.
  • WYKONANIE: Na podgrzanym placku (można w mikro), pośrodku, układamy podłużny pasek ryżu. Przykrywamy mięsem, dokładamy kolendrę i kukurydzę. Przykrywamy jogurtem naturalnym. Całość zawijamy. Smacznego!

piątek, 7 września 2012

Przepis, który wykorzystasz jutro rano!

Nie ważne, że pora bardziej kolacyjna niż śniadaniowa. Ważne jest to, że znów buszuję w kuchni i chce mi się, chce mi się gotować! 
Ostatnio więcej miałam spraw na głowie niż włosów, tak więc kuchnię zostawiłam w spokoju. Teraz, kiedy wszystko zaczęło się układać, mogę w spokoju oddać się temu co kocham. I (tu zwłaszcza do siostry) nazywaj mnie pie******m dzieckiem szczęścia, bo nim kurde jestem! :)


PLACUSZKI JOGURTOWE

- 2 op. jogurtu (180-200 gram)
- 2 jajka
- 3/4 - 1 szklanka mąki
- łyżeczka proszku
- szczypta soli i odrobina cukru

  • WYKONANIE: Jogurty rozmieszać dobrze z jajkami. Najlepiej trzepaczką. Stopniowo dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem, solą i cukrem. Ciasto powinno być gęstej konsystencji. Smażymy na patelni z obydwu stron na złocisty kolor. Podajemy z dżemem, miodem, cukrem, suche itp. Do wyboru do koloru!