sobota, 1 października 2011

Jesienny deser na powitanie października, czyli mus z dyni

No i minął wrzesień! 
Pragnę tylko na wstępie zauważyć, że chyba żaden miesiąc w tym roku nie zleciał mi tak szybko jak właśnie ten. 

W październiku już nie bawię się w koszty i liczenie ( jednak nie oznacza to rozpusty >:} ! ), ponieważ zauważyłam, że spokojnie mieszczę się w limicie przeze mnie narzuconym. 

Było fajnie, bo lubię określać sobie cele do wykonania, ale jeszcze większą mam frajdę, kiedy uda mi się je wykonać. 

Danie z dyni było teraz moim nowym celem. A wykonanie go dało mi podwójną satysfakcję. A może nawet potrójną ;).


Po pierwsze: dodam przepis na bloga, po drugie: wykonam danie związane z październikowym zadaniem w konkursie na kulinarnego bloga roku, po trzecie: zrobię coś z dyni, na którą sezon się skończy nim się obejrzę.

Ogółem strasznie dużo jej zostało. Na deser zużyłam może 1/12 całości, dlatego jestem zmuszona teraz wykorzystać ją do końca (, bo przecież u mnie nic się nie marnuje ;)!). Na pewno jutro serwuję zupę krem z dyni i gruszki ( i być może też z nutą pistacji, jednakże nie obiecuję, iż na bank dorzucę tam orzechy). No a reszta na dynię w occie pójdzie.

A teraz tak z innej mańki... Marzy mi tarta poczwórnie czekoladowa. Spód, masa czekoladowa z kawałkami czekolady i polewa czekoladowa. Niestety pomysł nie został przyjęty pozytywnie w domu. U mnie wszyscy cierpią na niestrawność żołądka.. To może chociaż potrójnie? ^_^. Niedługo będzie mega słodko. Szykujcie się na coś choco-mocnego i cupcakes, które planuję od dawna!

A na razie zachęcam was do deseru z dyni. Naturalnie słodkiego, bez cukru i bardzo na czasie. Najbardziej fajne w nim jest to, że każdy smak jest wyczuwalny z osobna. Nie zagłuszają się nawzajem. Do tego lekki. Idealny przed hardcorowymi przepisami, które szykuję >:}. Tak więc, pozdro!



Jesienny mus z dyni

- 450 gram dyni
- 5 łyżek miodu
- 1 łyżeczka cynamonu
- skórka z 2-ch pomarańczy
- 2 łyżki alkoholu (rum najlepiej, ale ja wlałam apricot brandy)
- 250 ml kremówki
- 2 łyżki mascarpone
- skórka kandyzowana z pomarańczy

Do oporządzenia dyni był mi potrzebny, aż mężczyzna. Nabyłam okaz ważący prawie 6 kg! Drogie Panie, poproście jakiegoś rosłego men'a o pomoc :). Potrzebne nam będzie 450 gram miąższu dyni, który gotujemy na parze, aż zmięknie. Następnie blenderujemy na gładką masę.

Gdy już mamy zmiksowaną dynię dodajemy alkohol, miód, skórkę i cynamon. Razem wszystko mieszamy i przekładamy do lodówki. 

Teraz ubijamy śmietanę i dodajemy mascarpone. Dokładnie mieszamy.

Łączymy obydwie masy i schładzamy z 2,5 h - 3 h w lodówce. Gdy przełożymy już do miseczek posypujemy skórką kandyzowaną z pomarańczy.


4 komentarze:

  1. kuszace sa te dyniowe smaki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyszne powitanie października, żekłabym z grubej rury :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja z dynią rozprawiam się zawsze sama:) Mam wielki nóż "szefa kuchni":)

    OdpowiedzUsuń
  4. cudne to jesienne powitanie!:-)

    OdpowiedzUsuń

Przepraszam za włączenie weryfikacji obrazkowej, ale niestety z dnia na dzień dostaję więcej spamu.. Nie zniechęcajcie się i piszcie czy smakowało :)!