Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkohol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkohol. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 kwietnia 2013

I to nie jest klasyczna krwawa Mary ;-)

Lato już niedługo :-), więc wyciągamy z lodówki zamrożone truskawki.
Będą przecież zaraz świeże!
<optymizmu nigdy za wiele :P>


DRINK TRUSKAWKOWY
(na 5 kieliszków koktajlowych)

- 450 g mrożonych truskawek
- 100 ml soku pomarańczowego
- sok z połówki cytryny
- 170 ml wina słodkiego różowego
- 70 ml wódki
- 4 łyżki cukru

  • WYKONANIE: Truskawki ciut wcześniej wyjąć, aby lekko odpuściły. Przełożyć do miseczki i dodać pozostałe składniki. Zmiksować blenderem i podawać :-)!
  • INNE: Smacznego!

sobota, 26 lutego 2011

Saturday Night Fever - Drink Chemical Romance!

Przed nami znów sobota, więc analogicznie kolejny przepis na drinka. Ten mix substancji ochrzciłam Chemical Romance.



Drink iście mocny jak siarkowodór wąchany na lekcjach chemii. Najpierw trzeba przedostać się przez palącą przełyk czarną i tajemniczą wódkę, aby stopniowo odkryć słodki i zbawienny smak żurawiny. Zupełnie jak w życiu. Gdy już przebrniemy przez końskie zaloty i podrywy, które przeważnie są nie lada utrapieniem, możemy się ekscytować i delektować słodką miłością. Zachęcam, więc wszystkich zakochanych i wolnych do spróbowania, a także zwykłych amatorów czegoś mocniejszego.


Chemical Romance

- 50 ml czarnej wódki
- tonik lub sprite
- sok żurawinowy




Najpierw do wysokiej szklanki wlewamy syrop (wedle uznania), następnie napełniamy do 2/3 wysokości tonikiem / spritem; może być nawet woda gazowana, ale zdecydowanie polecam coś ze „smakiem” . Należy zrobić to ostrożnie, po ściance i delikatnie, aby warstwy zbytnio się nie przemieszały. Na sam koniec dopełniamy czarna wódką. I cóż więcej? Trzeba się zmierzyć z gorzkim smakiem toksycznego romansu, aby na sam koniec walki poczuć słodki smak zwycięstwa ;).

Miłego weekendu. Regenerujmy siły na następny tydzień.
Ściskam,
Szana.

sobota, 19 lutego 2011

Pierworodny drink.

Błękitna Laguna to drink, który wykonałam jako pierwszy z najpierwszych. To moje maleństwo, w mojej krótkiej, ale jak bardzo namiętnej fascynacji barmaństwem.



Kiedyś bardziej pociągało mnie zlewanie i mieszanie, niż gotowanie. Jednak świat jest zmienny, a my z nim, tak więc, z łezką w oku wspominam czasy, w których to kolekcjonowałam ksiązki o alkoholach i drinkach.



Uwielbiam ten niebieski mix i zawsze kiedy go wykonuje przypominają mi się stare, dobre czasy. W związku z tym przepis przed wami, a ja życzę miłej soboty. Następny koktajl już za tydzień.
Szana.

Błękitna Laguna

- 60 ml soku ananasowego
- 20 ml wódki
- 40 ml likieru blue curacao
- 40 ml syropu / soku kokosowego.





Wszystkie składniki wymieszać w shakerze. Koktajl podawać schłodzony. Aby powstała cukrowa otoczka należy zanurzyć kieliszek w rozlanym na talerzyku (odrobinę głębszym) umiarkowanie blue curacao, następnie w cukrze.


sobota, 5 lutego 2011

Lucy In The Sky

Dziś w serii Saturday Night Fever chciałabym wam zaprezentować i oczywiście polecić do spróbowania kolejnego, autorskiego drinka. Tym razem ochrzciłam go „Lucy In The Sky”;
nawiązując tym samym do piosenki Beatlesów, którzy śpiewają : „Lucy In The sky with diamonds (…)” .




Cały bajer tego drinka, jest w kolorowym lodzie, o kształcie kryształów. Zabawa dość czasochłonna, ale efekt uważam, warty tego wysiłku. Taki lód powstał z wody wymieszanej z syropami, którymi napełniłam formę. Trzeba być bardzo ostrożnym przy transporcie do zamrażalnika, żeby ciecze się nie wymieszały, no i już nie wspomnę, że powinnyśmy formę ustawić na równej powierzchni.

Lucy In The Sky

- 40 ml wódki

- tonik do wypełnienia


Tak, drink ma tylko dwa składniki, ponieważ lód lekko zabarwi i nada słodkawego posmaku całości. Ja farbowałam syropem grenadine, blue curacao i syropem o smaku melona.


Ode mnie to na tyle, miłego weekendu i udanych tańców.
Szana.

sobota, 22 stycznia 2011

Saturday Night Fever!

Mówcie, co chcecie, ale Traovoltę kocham żarliwą miłością i dlatego w hołdzie, cykl moich sobotnich wpisów zamieszczać będę w serii „Saturday Night Fever”. SNF będą to notki dotyczące drinków, alko i wszystkiego, co procentowe. Jak na sobotę przystało, wypadało by wypić coś na rozluźnienie i na rozrzedzenie krwi, bo długa przed nami czeka noc.



W gastronomii często zapomina się o barmaństwie, a to bardzo, baaaardzo, baaaaardzo źle. Drinki, palemki, malibu, coco islands, kwiaty na szyi i cały ten kolorowy stuff to niezła zabawa, w której można stworzyć coś czarownego i do tego smacznego. Zachęcam was do zlewania czy jak kto woli zalewania, bo tu nie ma zakalców, które mogą popsuć nasz humor, a to przed weekendowym wypadem nie wskazane! No a już nie wspominam, że karnawał całą gębą.